czwartek, 24 października 2013

Cz.2

Aron szedł właśnie parkiem do domu . Było późno i naprawdę nie miał ochoty tędy iść ale nie miał innego wyboru . Była to jedyna droga .  Szedł szybko , prawie biegł . Rozglądał się przerażony dookoła . Słyszał tylko szum drzew . Mimo to bał się nawet własnego , chodź nikłego w delikatnej poświacie , cienia . Usłyszał gdzieś przed sobą trzask gałązki . Przystanął i wstrzymał oddech . Nasłuchiwał przez dłuższą chwilę , po czym powoli ruszył przed siebie . Ledwo powstrzymał się od krzyku Gdy na ścieżkę wskoczyła sarna . Przemierzyła ją w poprzek i zniknęła w krzakach . Odetchnął z ulgą , jednak niepokój go nie opuścił . Wiedział Ze jest na celowniku Kresów . Odkąd nakryli go na szpiegowaniu dla Antykresów minął już miesiąc . Przez ten czas nie ruszał się z domu nawet na krok . Dzisiaj jednak stwierdził że nie ma to sensu . Zycie płynie dalej . Miał nadzieję że zapomnieli . Nagle poczuł delikatne ukłucie w ramię . Zanim zdążył się zorientować co się dzieje i szarpnąć ramieniem , było już za późno .Trucizna dotarła do jego organizmu . Zaklął pod nosem . Zakręciło mu się w głowie . Padł na kolana i zwymiotował . Przed jego twarzą pojawiła się nagle z nikąd , czarna postać o jakby płonących zielenią oczach. Te oczy . To było jedyne co widział . Przekręcił się i znowu zwymiotował . Był pewien że umiera . W duchu żegnał się z życiem . Łzy spływały po jego bladych policzkach .
-Spokojnie .Jeśli o to chodzi , dawka trucizny nie była śmiertelna-usłyszał cichy głos młodej dziewczyny która właśnie chowała do kieszeni strzykawkę - przeżyjesz ale jeśli nie otrzymasz antidotum to przez kilka dni nie wykonasz ani jednego ruchu . Już powinieneś odczuwać sztywnienie mięśni .
Faktycznie . Nie mógł się poruszyć . Czuł się jak idiota . Leżał bezwładnie za ziemi a dziewczyna kontynuowała ze spokojem
-Teraz zabiorę cię do Bezkresu . Wiem że jako szpieg wielokrotnie próbowałeś się tam dostać . Jednak zwykli ludzie kompletnie pozbawieni Umiejętności , nie mogą tam wejść ani wyjść bez pomocy Kresów .
Gdy napięło go ponownie , odwróciła mu głowę aby nie zakrztusił się wymiocinami . Nie miał pojęcia po co chce go Tam zabrać . Bał się że go zabije . Ale właściwie gdyby chciała to zrobić to już leżałby martwy a ona zastanawiałaby się jak pozbyć się trupa . Nie . Zdecydowanie jeszcze nie umrze . Dziewczyna chwyciła go i podniosła . Miała zdumiewającą siłę jak na płeć piękną . Zresztą co się dziwić . W końcu była Kresem . Spojrzała mu prosto w oczy . Przeszedł go dreszcz . Ślina wyciekała z jego ust . ale nie był w stanie jej powstrzymać . Przerzuciła go sobie przez ramię , podskoczyła bardzo wysoko , chwyciła za małe znamię na nadgarstku , które teraz rozbłysło ogniście . Zawirowała , a ona zamknął oczy i po chwili już był nie przytomny .


Wiem . Mało . Ale chciałam dodać drugą część rano a muszę iść do szkoły . Następna będzie dłuższa . Obiecuję .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz