Mam wielką prośbę . Czytasz ? Skomentuj :D to naprawdę mobilizuje .
Spróbował otworzyć oczy ale uderzyło go straszne, oślepiające światło . W pierwszej chwili pomyślał że jest w niebie ale gdy uświadomił sobie że tacy ludzie jak on tam nie trafiają , stwierdził że nadal żyje . Ponowił próbę i tym razem otworzył oczy na całą szerokość . Przed chwilą wydawało mu się że leży w wielkim , puszystym łóżku pod kołdrą . Jednak gdy spojrzał w dół nie zobaczył nic . Dosłownie nic . Podniósł rękę . Zaraz !! Podniósł rękę ?! Antidotum . Poczuł kołdrę . Odrzucił ją . Czuł ją ale jej nie widział .Tak samo z resztą łóżka . Po prostu go nie było . Odwrócił głowę i krzyknął . Stała nad nim ta sama dziewczyna co szybciej . Tyle że teraz miała na sobie długą ,białą suknię i jakby lśniła . Ale zaraz . Czy on jej nie zna ?
-Anabel ! - krzyknął .
-We własnej osobie - odparła głosem tak samo spokojnym jak w parku.
-Ale...ja nie wiedziałem że ty...jesteś...umm...Kresem. A tak w ogóle mogłaś mnie zabić !!
-Cicho . Gdyby nie moja interwencja to leżał byś sobie martwy . Zawdzięczasz mi życie . Błagałam Conora Diusa żeby dał ci szansę . -rozdziawił usta . Conora Diusa ? Szefa kresów ? Whow . Czyli to jest bezkres ? O matulu . Chciał wstać ale jego nogi były jeszcze zbyt słabe .
-Spokojnie . Jeszcze za szybko - powiedziała An - Minęło dwadzieścia minut od kąt otrzymałeś antidotum . Cały proces trwa godzinę . Kiedy będziesz w stanie wstać , zadzwoń tym dzwonkiem - podała mu złoty dzwonek i wyszła z niewidzialnego pokoju trzaskając niewidzialnymi drzwiami . Był zbyt zmęczony żeby przyjrzeć się uważniej dzwoneczkowi . Zasnął natychmiast .
***
Anabel pognała do sali sali tronowej gdzie przebywał Conor Dius . Musiała z nim pogadać .
-Witaj Ani . Co cię sprowadza ?
-Zastanawiam się co zrobić z Aronem . Właśnie z nim rozmawiałam . Nie wiem czy da radę zrobić to , oco chcemy go poprosić . Wydaje mi się że jest zbyt słaby psychicznie .
-Spokojnie . Da radę . Jest silniejszy niż myślisz . Gdyby tylko dać mu dwie umiejętności , będzie się nadawał idealnie do tego zadania .
-Tak myślisz ?
-Ja nie myślę . Ja to wiem .
-Dziękuję .
-Nie musisz . Wracaj do domu . Myślę że antidotum musi działać jeszcze dwie godziny .
-Jak to ?
-Dawka trucizny była zbyt duża . Przesadziłaś Anabel . Mogłaś go zabić gdybyś wstrzyknęła wszystko ze strzykawki . - zrozpaczona spuściła wzrok . Nie miała pojęcia .
-Ale przecież używałam tego już szybciej !!
-Ale na dorosłych . An , zrozum . Aron ma tylko piętnaście lat !!
-Oł...Zapomniałam . To się nie powtórzy .
-Mam nadzieję . A teraz leć . Olie czeka z kolacją .
-Dobrze .
Wróciła do domu przybita tym że nie dopilnowała dawki . Zjadła już zimną pizze i poszła spać . Śnił jej się umierający Aron i ona , stojąca nad nim i śmiejąca się . Budziła się po kilka razy zlana potem . Za każdym , gdy tylko zasnęła koszmar powracał .
Mam nadzieję że wystarczająco dużo :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz